IX edycja "Przychodzi Wena Do Lekarza"- wysłana przez mnie praca konkursowa.

Grudzień 2019r

Stojąc w bardzo długiej kolejce do kasy, zatopiona w myślach, co mam dziś jeszcze do zrobienia, usłyszałam dziecięcy głosik „kocham cię mamusiu”.

Odwróciłam się w chwili gdy mama, małego chłopca przytulonego do niej mówiła;”

Ja też Cię kocham”.

Młoda kobieta spostrzegła, że się odwróciłam.

Porozumiewawczo, przyjaźnie uśmiechnęłyśmy się do siebie, ciesząc się ,że mamy dzieci.

Ta scenka sprawiła, że w sercu poczułam bardzo miłe ciepło, radość chwili.

Dziecko zawstydziło się, więc odwróciłam się.

A w mojej głowie, zaczęły kłębić się cudowne podobne do tego obrazka, wspomnienia z czasów, gdy moje dzieci były małe.

Przypomniały mi się, najpiękniejsze w moim życiu chwile. Między innymi, organizowane w przedszkolu dni matki . Dzieci pod kierunkiem wychowawczyń ,robiły matkom laurki,upominki, uczyły się piosenek, wierszyków. Po jednej z takich akademii pani wychowawczyni, podeszła do mnie mówiąc ,że moja córeczka miała w tekście, który mówiła „moja mamusia jest kochana ”a pomimo tego, że wiedziała jak jest w oryginale, mówiła zawsze: „Moja mamusia jest najukochańsza na caluteńkim świecie”. Na tych akademiach wszystkim matkom „oczy się pociły” i każda z nas była taka dumna, tak szczęśliwa, że jest mamą. Jak widać ważne to były chwile też, dla naszych dzieci.

Mały chłopczyk i jego mama, w kolejce sprawił, że rozpływałam się w cudownych wspomnieniach dawnych lat, czułam się, byłam szczęśliwa, że mam dzieci, obecnie już dorosłe.

Ponownie odwróciłam się i teraz zobaczyłam jak chłopczyk z kolejki, tuli się do swojej mamy a ona głaszcze go po główce. Tym razem obydwoje się do mnie uśmiechnęli.

Serce z radości zatrzepotało mi, cieszyłam się chwilą .

Stojąc dalej , wróciłam myślami do codzienności.

Wtedy poczułam niepokój, ukłucie w sercu, bo przypomniał mi się ,inny, mój, nasz Real zawiązany z dziećmi.

Niedawno w Internecie przeczytałam informacje,że w jednej z belgijskich szkół zaniechano obchodów dnia matki, by nie urazić gejów.” Jak świat, światem geje, lesbijki byli i są, co za absurd tolerancji, -myślałam wtedy-Dobrze, że u nas jest normalnie.”

Podzieliłam się informacją z Internetu o zaniechaniu ,w imię tolerancji ,obchodów dnia matki , z mamą 5-letniego Adasia, który chodził do tego samego przedszkola miejskiego „Tęcza” ,do którego chodziły przed laty moje dzieci. Kobieta stwierdziła, że w tym przedszkolu, nie ma już obchodów dnia matki a jest w tym czasie obchodzony dzień rodziny. . Tłumacząc matkom, nic nie stało się, nie ma dnia matki ,jest dzień rodziny.

To naprawdę dziej się i to w moim mieście !Młode kobiety-matki pozbawia się radości, wzruszeń , które są tylko dla nich. W imię czego?

Nietzsche o tolerancji twierdził, że jest to „ niewolnicza bezsiła”. Nie utożsamiałam się wcześniej z tym ,co on sądził o tolerancji. Tolerancja, inności jest przecież ok tak myślałam.

Nie wszyscy muszą być tacy sami ,powinno akceptować się inność.

Ale gdy tolerancja egzekwowana przez mniejszość ,dotyka mój- matek ,świat, ograniczając go, zastanawiam się jak to możliwe? Sięgnęłam do słownika ,encyklopedii, wszystko jest niby ok. Jeżeli jesteśmy tolerancyjni, nie przeciwdziałamy też złu, wyrażamy zgodę na zło choć go nie akceptujemy. Akceptacja jest składową tolerancji, jest to zgoda na to co jest.

Nie ma tolerancji bez akceptacji.

„Świat na głowie staje”, ale mnie nas „podeszli”.

Tolerancja „inności” już doprowadziła, że promowany model rodziny to nie związek małżeński a związki partnerskie, też homoseksualne, rodzic nr1, nr2,..a nie mężczyzna -tata i kobieta- mama . W imię tolerancji „inności”zaczęto obrażać , uczucia religijne chrześcijan , nazywając swoje działania, twórczością artystyczną. Oskarżając przy tym, osoby obrażane , które starały się „nazwać po imieniu” tę twórczość , o brak tolerancji .

Tolerancja absurdów , ostaniach lat sprawia, że pod naporem z każdej strony atakującej nas propagandy zachowań „innych”, które podobno są „trendy”, a których zła nie akceptujemy , że zaczynamy się gubić się.,, Dla świętego spokoju”,myśląc „jakoś to będzie” , przyzwalając na wyśmiewanie odwiecznych prawd wiary, wartości moralnych,rodziny, dobrego wychowania, kultury słowa, dyskusji, bojąc się przy tym,że zostaniemy posadzeni o brak tolerancji ,wykluczeni i wyszydzeni.

A nasze dzieci ,wnuki - bezkrytycznie, jak mama Adasia , przyjmują taki jaki jest ,dany im przez nas , za naszym biernym przyzwoleniem świat. (Jest przecież jeszcze dzień rodziny jest ok).

Robię z igły widły?

Jestem mamą, babcią , osobą wierzącą , pragnę szczęścia dla naszych, moich dzieci .Zdrowa rodzina zapewnia dzieciom ,siłę psychiczną, poczucie bezpieczeństwa, szczęście ,trwałość ich relacji .

Urodziłam , wychowałam się w czasach PRL-u .

Funkcjonowało powiedzenie w tamtych czasach, totalitarnej władzy :”Nic nie gadaj ,nie podskakuj ,siedź na dupie i przytakuj”.

Wtedy do głowy nikomu nie przychodziło, by nazywać zło- tolerancją .

Czy tym przytakiwaniem złu ,biernością, strachem, beznadzieją, zostaliśmy w jakiś sposób wtedy porażeni?

Kilka lat temu napisałam do jednego z kolorowych reklamowanych do dziś pism, przy okazji wyborów przez to pismo pary roku, że proponowane przez to pismo pary roku, nie są godne naśladowania przez nas i nasze dzieci

Wybierane tam pary, to związki z dwu, trzy letnim stażem często partnerskim, z „barwną” przeszłością, to trzecie, czwarte związki tych osób, też para homoseksualna.

Mój głos, należący jeszcze do głosów większości , która milczy, został bez odpowiedzi, zlekceważony.

Dlaczego napisałam? Co mnie to odchodzi?

W Piśmie Świętym jest napisane, że jak brat twój zbłądzi zwróć jemu uwagę.

Zatopiona w bardzo smutnych myślach, doszłam do kasy.