Ostatnio w majowe popołudnie, wracając do domu, cieszyłam się chwilą.

Ptaszki, wysiadujące pisklaki, a może ich małżonkowie? radośnie śpiewały, świrgoliły i ćwierkały. Oczywiście dla mnie ha..ha.

Miałam wrażenie, że uczestniczą one, w ptasim festiwalu, bo gdy jedne kończyły inne zaczynały. Usłyszałam też kukułkę , która mnie o-kukała. Nie miałam przy sobie pieniędzy. Oj marnie, będzie koleżanko z twoimi finansami;-( …tak mówi taka wróżba ha..ha...

Ale kiedy zaczęłam liczyć kukanie kukułki, jak robiłam to będąc dzieckiem, chcąc się dowiedzieć, ile lat będę żyła, pocieszyłam się. Okazało się ,że po kilku wiosnach ,które już przeżyłam, kukułka przestała kukać. Śmiejąc się , „podziękowałam”, że tak bardzo dużo lat życia, dostałam w gratysie 😉 Rozkoszą dla ucha i dla ducha, była ta ptasia muzyka.

W promieniach Słońca odcienie zieleni drzew, trawy, kolory kwiatów przyprawiły mnie o cudowny „zawrót głowy”.A niebo? Niebo, było tak kolorowe tak cudne, że wyrwało mi się z serca „dziękuje Ci Panie Boże za to co widzę, czuję, za tę chwilę”.

Zawsze gdy są kolorowe „puszki”na niebie, do głowy ciśnie mi się wierszyk Tuwima, ”Dyzio marzyciel”, który Mamusia czytała mi, gdy byłam dzieckiem .

„.. Jaka szkoda, że te obłoczki płynące,

Nie są z waniliowego kremu,

A te różowe,

Że to nie lody waniliowe…

A te złociste, pierzaste.

Że to nie stosy ciastek...”

Tak było i teraz. „Smakowałam, połykałam” kolory nieba…

W powietrzu unosił się zapach wiosny.

A zapach bzu sprawił, że „wróciło” wspomnienie 😉.

Był jak teraz, maj , a ja byłam wtedy dużo młodsza od moich dzieci, obecnie.

Wracałam, z małym synkiem od rodziców. Tatuś nas odwoził. W pewnej chwili w polu, zatrzymał samochód i wysiadł. Myślałam ,że na papierosa, był nałogowym palaczem, palił bardzo dużo i wszędzie. Dlatego ja ,nigdy nie paląc papierosów, do dziś lubię zapach tytoniu.😉

Jakie było moje zaskoczenie, radość, gdy bawiąc się w samochodzie z dzieckiem, otworzyły się drzwi i dostałam pęk pachnącego lila bzu, który dziko, rósł przy drodze.

Serce z radości mi zabiło. Kocham Cię Tato, wtedy pomyślałam. Teraz wiem, ze trzeba to mówić. Patrząc na bukiet bzu, na maleńkie pojedyncze kwiatki, które składają się z czterech płatków, w tym bukiecie dla mnie one wszystkie były pięciu płatkowe, te szczęśliwe;-).

Do dziś czując, zapach bzu, powraca tamta chwila „grzejąc mi serce”jak teraz. Czuję wtedy tamtą moją radość, „widząc” śmiejące się, kochające oczy Ojca, reakcje na kwiaty małego dziecka;-).

„Nawlekam chwile jak korale na niewidzialną nić i czuję się z tym doskonale i chłonę wszystko, nie zasypiam„- Tak to leciało.

Niech tak zostanie.😉

Obrazy pt.„Gniazdo”: Jeden namalowałam w 2010r. Obraz jest kolorowy, intrygujący, niespokojny. Wtedy w moim życiu „szalały wichury”.

Drugi obraz „Gniazdo”z 2021 roku, też kolorowy, bardzo „dziecinny”. Jest taki ,jak powinno być, jest, „proste”, ufne „gniazdo rodzinne ”.

Zacytowałam słowa piosenki „Lato w miłości ”kompozycję p. Grzegorza Skawińskiego.