Dzień Babci 01/2023 r. Z pamiętnika „Mój dany mi Świat”

Mówi się, że wnuczków kocha się bardziej niż własne dzieci.

Nieprawda.

Wnuczki, kocha się bezwarunkowo, dlatego że one są, obserwując je, ciesząc się ich obecnością , serwując serce. Każda miłość jest inna i każdego wnuczka, tak jak dzieci, kocha się inaczej.

Ja mam dwóch wnuczków i kilkoro „adoptowanych”, są to dzieci moich pacjentów.

Młodszy mój wnuczek, jeszcze nie przedszkolak, zawsze gdy do niego przychodzę, tuli się do mnie. Ja widząc jego uśmiechniętą buźkę, jego radość na mój widok, mam wtedy cudowne wrażenie, że ze szczęścia unoszę się, szybując między promieniami Słońca wśród białych puszków rozsypanych na niebie. A od kiedy zaczął mówić i nieraz słyszę „baba Hania, kocham”, słowa te, taką dają mi „siłę”, że trudności dnia codziennego czmychają.

Starszy wnuczek, to już uczeń szkoły podstawowej. Kochany chłopiec. Słowa jego „jak dobrze babciu, że jesteś” lub „kocham cię babciu”, sprawiają, że zawsze oczy chcą mi się "spocić".

W takich chwilach dziękuję Panu Bogu za to, że mam dzieci, wnuczki.

Czy to jest szczęście? Tak.

Ostatnio z okazji Dnia Babci mój uczeń śpiewał mi:

„Babciu, powiedz, jaka byłaś w swoich szkolnych latach?

Czy wolałaś w szkole siedzieć? Czy na dworze ganiać?

Czy lubiłaś śpiewać, tańczyć? Czy cichutka byłaś?

Czego bałaś się naprawdę? Z czego się cieszyłaś?…Z kim się przyjaźniłaś?…

ref. Super by było tak wyczarować, by z małą babcia pospacerować…

Babciu kocham Cię…”.

Patrząc na chłopca, szczęście rozpierało mi serce, tak teraz, jak wtedy, gdy pierwszy raz jego zobaczyłam śpiącego na naszym Bożym świecie, pomyślałam „tak bardzo kocham cię”.

Słowa piosenki śpiewanej, w Dniu Babci, rozbrzmiewały w mojej głowie jeszcze bardzo długo. Rozpływałam się, wspominałam też swoje beztroskie, szczęśliwe szkolne lata.

Myśląc o mojej przeszłości, teraźniejszości, przyszłości, starałam się odganiać smutne myśli, które zaczęły mi się cisnąć. W końcu nie dałam rady i wtedy taki ciężar w sercu poczułam, „zawrót głowy”, niedowierzanie, że to naprawdę dzieje się.

Od czasu moich szkolnych lat, nasz świat „stanął na głowie”. Jak to możliwe? Jak do tego doszło, że na jawie obecnie zaczynam śnić koszmarny sen o przyszłości moich wnuków.

Od drugiej połowy XX wieku małymi kroczkami byliśmy „karmieni” relatywizmem, by tolerować "hulaj dusza, piekła nie ma". Od 2015 r. świat zaczął podążać drogą „zrównoważonego rozwoju”, którego założeniem jest ograniczenie liczby ludności na świecie. Zostały wtedy podpisane i określone cele działania, tego rozwoju, przez „wielkich tego świata”.

W myśl „zrównoważonego rozwoju”, w czasie ogłoszonej pandemii (2020r-2022 r.) rządy wszystkich państw, organizacje międzynarodowe, pokazały ludziom, ile jest warte ich życie, wolność.

Dzieci zostały odizolowane od rówieśników, dziadkowie od dzieci, wnuczków.

Posłużono się bardzo emocjonalnym hasłem „jeżeli kochasz, zostań w domu”. Zostaliśmy pod karą grzywny zamknięci w domach z zakazem wyjścia na świeże powietrze, do lasu.

Psy mogły wychodzić, bez maseczek.

W czasie pandemii niektórzy hierarchowie Kościoła Katolickiego ( uczeni w piśmie), stosując się do wytycznych, zamykali kościoły dla wiernych, usunęli wodę święconą z kościołów, by być „trendy”, Polecono wiernym modlić się „do telewizora”. Oferowano nam sponsorowane „medialne autorytety”, które nad nami czuwały, utwierdzając nas, w tym co jest dobre, a co złe. Udowodniono w latach 2020-2022, że już da się i można, zastraszając ludzi, mieć nad nimi kontrolę, by byli globalnie posłuszni.

Po pandemii, którą odwołano z dnia na dzień, co piąte dziecko w wieku szkolnym wymaga obecnie opieki psychiatrycznej, a w 2022 r. była odnotowana maksymalna ilość prób samobójczych wśród 11-,13-latków.

Środki propagandy hitlerowca Gebelsa nie straciły na aktualności.

A my wierzymy, stajemy się wierni modom, a nie prawdom.

Obecnie wiarę Kościoła Katolickiego stawia się na równi z sektami, prześladując jego wyznawców. Codziennie na świecie za wiarę ginie 11 chrześcijan. Boga przedstawia się jako kumpla, którego można obrażać, który z pobłażaniem patrzy na ludzką niemoralność, nikczemność. "Człowiek jest miarą wszechrzeczy". Odziera się nas z intymności. Tolerancja sprawiła, że już staliśmy się zniewoleni, będąc zjednoczeni wokół zjednoczonej Europy, która czy nie jest zjednoczona wokół kultury niemoralności i śmierci? To jest cool.

Obserwując otoczenie, zauważyłam, że ludzie zaczynają zachowywać się jak zauroczona, zakochana dziewczyna, do której nie docierają argumenty, jakim draniem jest jej ukochany. Obecna narracja naszej codzienności to: Jakoś to będzie, bo inni, „wszyscy” tak żyją. A Bóg, jeśli jest, jest dobry, to i tak przebaczy. „W gromadzie siła”.

Dla przyśpieszenia „Nowego Porządku Świata" serwowane są nam absurdy codzienności, nad którymi mamy się nie zastanawiać, by z nas nie szydzono. Jeden z twórców zrównoważonego porządku świata powiedział coś takiego, że on nie wierzy w Boga, a jeśli jest piekło, to on chce być w piekle, skoro wszyscy tam będą, nie będzie sam. Cyniczny, pyszny, człowiek zapomniał o tym, że każdy z nas sam się rodzi, sam umiera, sam odczuwa swój ból, w piekle potępienie.

Czy przetrwa świat dziecięcych beztroskich „szkolnych lat” i najpiękniejszej na świecie rzeczy - radosnego śmiechu dzieci? Śmiechu dzieci, wnuczków - naszych dzieci?

Jeżeli wolność osobista, dobro rodziny, wiara w Pana Boga Jezusa Chrystusa, zachowywanie Dziesięciu Przykazań jest złe, to jak nazwać wprowadzany nam chaos kulturalny, moralny...„zrównoważony porządek Świata?”

Wiedząc, że do niczego dobrego nigdy nie prowadzi ludzka pycha (wieża Babel), a „ludzki cynizm obecnie szydzi z Pana Boga, z wiary w Niego” (papież Benedykt XVI). Czy spełnią się słowa Apokalipsy Św. Jana, jak ludzie sprzeniewierzą się Panu Bogu?

Realizując narzucany nam porządek, czy zbiorowo dalej będziemy nieroztropni?

Myśląc o tym, jeszcze większy ból w sercu poczułam, bezradność.

Panie Boże, chroń nas, chroń nasze wnuki…

Po chwili pomyślałam: widocznie "Tak Ma Być". Mając przed oczami moje dzieci, wnuki, wierząc, ufając Panu Bogu Jezusowi Chrystusowi - zaczęłam się modlić.

Jezu Ufam Tobie. Bądź Wola Twoja.

"Dziwny jest ten Świat

Gdzie jeszcze wciąż

Mieści się tyle zła

I dziwne jest to

Że od tylu lat

Człowiekiem gardzi człowiek

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej,

I mocno wierzę w to ,

Że ten Świat

Nie zginie nigdy dzięki nim

Nie. Nie. Nie..."-

Mając przed oczami ufne uśmiechnięte buzie wnuczków, piszę to.