Z pamiętnika:" Mój dany mi świat"
Z pamiętnika:" Mój dany mi świat" czyli zwerbalizowane, nazwane "po imieniu" moje, uczucia, myśli, odczucia, mojego, naszego Realu i mój obraz z 2012r "Maska"(twarz śmieszna, bez wyrazu," zrobiona", rozjechane usta, mówiące co ślina ma język przyniesie raz tak raz siak, w głowie marzenie o miłości, szczęściu )
30/07/2021
Przyjmujemy "maski", żeby być "trendy". Uśmiechamy się, mówimy "wszystko jest ok.", choć świat się nam wali ,a z bólu "wyć się chce". Staramy się , żyć w iluzji, by nie było widać prawdziwych NAS. Maska , którą przyjmujemy jest miła dla otoczenia, ale potęguje ból, samotność zagubienie często depresję .
Jest to przejęty promowany obecnie "amerykański styl życia", jak picie alkoholu w samotności co było ,nie do pomyślenia w dawnej Polsce.
Wydaje się, że łatwiej bezpieczniej dla relacji jest , że jesteśmy "bez problemowi, " "przyjąć maskę" niż być sobą nazywać sprawy, rzeczy , relacje , siebie "po imieniu". Czy maska- iluzja którą przyjmujemy, nam, naszemu zdrowiu psychicznemu "służy", czemu ona służy????
Mając już "maski",. nic dziwnego ,że tak łatwo, daliśmy się ostatnio dosłownie "zamaskować" by do końca , naprawdę nie było nas już widać . W dawnych wiekach tylko ludzie zhańbieni zakrywali twarz.
To też "mój dany mi świat"